Były prezes Nissana Carlos Ghosn w sądzie - zeznanie

Były prezes Nissana broni się przed sądem. "Dniami i nocami pracowałem dla firmy"

Były prezes Nissana Carlos Ghosn na raz pierwszy po aresztowaniu złożył wyjaśnienia w swej sprawie. W oświadczeniu wygłoszonym 8 stycznia przed południem w tokijskim sądzie Ghosn stwierdził, że został niesłusznie oskarżony i bezprawnie unieruchomiony.

19 listopada 2018 roku prezes Nissana został aresztowany za rzekome nadużycia, których dopuścił się wobec własnej firmy. Oskarża się go o przeniesienie klęsk wynikających z własnych inwestycji o wartości 17 mln dolarów na firmę. Ghosnowi może grozić do dziesięć lat więzienia i 6, 4 mln dolarów kary finansowej. Były prezes został aresztowany i od listopada przebywa w więzieniu. 99, 9 proc. procesów w Japonii kończy się skazaniem oskarżonego, choć prokuratura odstępuje tam od ścigania skromniej więcej co drugiego oskarżonego.

Kontrakty walutowe

Ghosn 1-wszy raz od aresztowania posiadał okazję bronić się przed sądem. Swoją wypowiedź podzielił na cztery części. W pierwszej odniósł się do odwiedzenia kontraktów walutowych. Przypomniał, iż przed blisko dwiema dekadami, gdy przeprowadził się do odwiedzenia Japonii obejmując kierownictwo Nissana, chciał otrzymywać pensję w dolarach. Japoński kontrakt owego nie umożliwiał, a dla Ghosna wynagrodzenie w jenach wiązało się z dodatkowym ryzykiem kursowym.

Były prezes twierdzi, że pragnął opierać stabilność finansową dzinki - jego dzieci zamieszkują w Ameryce, część bliskich w Libanie, którego funt pozostaje silnie związany spośród dolarem - i zatem w 2006 i dwa tysiące siedem roku podpisał dwa kontrakty walutowe. Wówczas kurs działaniu Nissana wynosił ok. 1400-1500 jenów przy kursie alternacji wobec dolara 114-118 jenów.

Foto: Takashi Aoyama / Getty Images Autobus przewozi Ghosna z aresztu na salę sądową

Kryzys finansowy, który wybuchł po 2008 roku, przyniósł utrwalenie jena wobec dolara powyżej wartości 80, a wartość akcji firmy spadła do odwiedzenia poziomu 400 jenów przy październiku 2008 roku a także 250 jenów w lutym 2009 r. Ghosn powiedział, że mógł wówczas odstąpić z pracy w Nissanie i wziąć odprawę lub przenieść ryzyko kursowe dzięki firmę. Zdaniem byłego prezesa pierwsze rozwiązanie nie wchodziło w grę - Ghosn porównał je do porzucania przez kapitana statku w czasie sztormu - a następne nie oznaczało dla firmy dodatkowego obciążenia finansowego.

Foto: Getty Images Podstawowa siedziba koncernu Nissan przy Jokohamie

Ghosn bronił też swoich relacji z Khaledem Juffalim, saudyjskim biznesmenem, któremu miał rzekomo przekazać nakłady w wysokości 14, szóstej mln dolarów za wsparcie w ukrywaniu strat związanych z inwestycjami. "Przez długotrwały czas wspierał Nissana i był jego partnerem" - mówił przed sądem Ghosn twierdząc, że dzięki obsługi Saudyjczyka Nissan umocnił własna pozycję w krajach Zatoki Perskiej wobec Toyoty.

Foto: Takashi Aoyama / Getty Images Jedna z relacji dotycząca sprawy Carlosa Ghosna w japońskiej tv

Były prezes miał także podczas pracy dla Nissana otrzymywać oferty pracy dla konkurencji. "Cztery podstawowe koncerny chciały mnie zrekrutować, gdy pełniłem funkcję CEO Nissana, łącznie z Fordem (przez Billa Forda) jak i również General Motors (przez Steve'a Rattnera, ówczesnego cara rynku motoryzacyjnego za administracji prezydenta Baracka Obamy)" - gadał we wtorek Ghosn. W jego mniemaniu propozycje były bardzo interesujące, ale zobowiązanie wobec Nissana pozostawało zbyt poważne, an on sam dbał na temat pozycję marki, by dumać jakiekolwiek zmiany.

Test śmierci

Ghosn twierdzi, że przenigdy nie otrzymał od Nissana jakichkolwiek nieujawnionych w oświadczeniach pieniędzy. Propozycje kontraktów dotyczących jego odprawy były uzgadniane przez szereg prawników zarówno pracujących dla koncernu, oraz z firm zewnętrznych, dlatego nie mogło być mowy o jakichkolwiek nadużyciach. Dawny prezes stwierdził także, że nie ma dla jego lepszego sprawdzianu tych zależności niż hipotetyczna sytuacja tej własnej śmierci - po takim przypadku jego spadkobiercy nie mogliby się ubiegać o jakiekolwiek inne środki od koncernu niż przysługująca mu zgodnie z konktraktem odprawa.

Foto: Takashi Aoyama / Getty Images Dziennikarze czekający pod budynkiem sądu na pojawienie się nowych informacji o byłym prezesie Nissana

Na sfinalizowanie swojego przemówienia Ghosn podsumował dwie dekady pracy dla Nissana jako nieustanną służbę, którą wykonywał "dniami i nocami, na ziemi jak i również w powietrzu, ramię po ramię z ciężko pracującymi ludźmi Nissana na całkowitym świecie". Pod swoim przywództwem miał wyprowadzić koncern wraz z zadłużenia opiewającego na 18 mld dolarów w 1999 roku do prawie takich samych środków na plusie w 2006 roku. Przy 1999 roku Nissan zbył 2, 5 mln samochodów notując stratę, a w 2016 roku już 5, 8 mln z profitem.

Foto: Takashi Aoyama / Getty Images Motonari Otsuru, obrońca Carlosa Ghosna

Były prezes przypomniał, hdy uruchomił produkcję japońskiego firmy w Chinach, Brazylii, Rosji oraz Indiach, wprowadził w rynek innowacyjne elektryczne pojazdy, przywrócił świetność popularnym po przeszłości modelom, pracował nad pojazdami autonomicznymi oraz nawiązał partnerstwo z innym gigantem, Mitsubishi.

Niesłusznie obwiniony?

Carlos Ghosn na sali sądowej sprawiał wrażenie swojego cienia. Przez lata uchodził w Japonii za biznesowy wzór do naśladowania. Tworzono o nim komiksy, widziano jako potencjalnego przywódcę państwa o notowaniach w sondażach lepszych od samego Obamy (Ghosn był na szóstej., Obama na 9. obszarze w badaniu z 2011 roku). Zazwyczaj sceptyczni wobec cudzoziemców Japończycy traktowali urodzonego w Brazylii Ghosna wraz z libańskimi korzeniami i francuskim paszportem jako super herosa mogącego w biznesie uczynić dosłownie wszystko.

Foto: Tomohiro Oshumi / Getty Images Hiroto Saikawa, CEO Nissana uchodzący za kluczowego rywala Ghosna

Teraz jego mit całkowicie upadł. Wraz z względu na przedłużające się zbieranie dowodów oraz obawy przed zacieraniem śladów jak i również chęcią opuszczenia Japonii, prokuratura dotychczas dwukrotnie ponownie aresztowała Ghosna. Nie wchodzi tez w grę możliwość wyjścia z więzienia za kaucją. Mimo iż były prezes posługuje się językiem japońskim w stopniu podstawowym, nie zgodził się na podpisanie zobrazowanych przez prokuraturę dokumentów, które przygotowano jedynie w klasy japońskiej.

Historia lubi się powtarzać

Ghosn nie jest pierwszym prezesem-cudzoziemcem, wobec jakiego policja zastosowała serię przedłużających się aresztowań, przesłuchań oraz wywierania presji. W pod koniec lata 2015 roku podobny los spotkał Marka Karpelesa, także obywatela Francji, który kierował Mt. Gox, najważniejszą po owym czasie giełdą bitcoinów na świecie. Karpelesa podejrzewano o kradzież cyberwaluty o wartości 400 mln dolarów, by w rezultacie wypuścić go za kaucją po jedenastu miesiącach.

Kwestia nadużyć byłego prezesa Nissana to jedna z mnóstwo spraw kładących się cieniem na wizerunku Japonii w charakterze kraju pełnego ekonomicznych sukcesów. Coraz częściej mówi się także, iż kwoty przywłaszczane przez Ghosna to jedynie czubek góry lodowej, gdyż japońskie kierownictwo koncernu nie chciało zezwolić na szansę utraty pozycji w globalnym aliansie na rzecz francuskiego Renault.

Ghosn rozpoczął robotę w Japonii w 1999 roku, a wraz z nim nadeszło 5, 4 mld dolarów od Renault ratujące Nissana przed bankructwem. Francuski koncern zyskał dzięki temu pakiet kontrolny 43, 4 proc. akcji Nissana, natomiast Japończycy dysponowali jedynie 15 proc. akcji francuskiej firmy nie dających dywanom prawa głosu.

Na salę sądową wszedł we wtorek człowiek, któremu ufała prawie cała Japonia. Znacznie wychudzonego - Ghosn na aresztowaniu schudł ok. dziesięciu kg, choć zawsze był dość szeroki w ramionach i sprawiał wrażenie ogromnego człowieka - przepasano także liną i wprowadzono na salę sądową w kajdankach.