Jakimczyk: Prokurator czyta Poppera

Category: system gospodarczy
Author:
27 lipca, 2020

Przedstawiony za posrednictwem Poppera optymalny model społeczeństwa to ten, który umożliwia m. in. nieskrępowaną krytykę i kontrolę działań władzy w ramach swobodnej dyskusji. Przy niepospolity sposób na postulaty Poppera, uważanego za klasyka myśli zachodnioeuropejskiego liberalizmu, zapatruje się krakowski sąd, który przed paroma dniami zwolnił mnie sposród obowiązku zachowania tajemnicy dziennikarskiej.

Wnioskowała na temat to Prokuratura Rejonowa dla dla Krakowa-Nowej Huty, która chce mnie przesłuchać jako świadka w sprawie ujawnienia tajemnicy śledztwa dotyczącego mafii paliwowej i związków z nią polityków SLD.

Przestępstwo miało polegać,, dzieki publicznym rozpowszechnianiu w okresie pomiędzy dniem dziesiec styczniem 2006 r. natomiast dniem 9 czerwca 2006 r. przy bliżej nieustalonym miejscu bez zezwolenia wiadomości z postępowania przygotowawczego prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną przy Krakowie sygn. Ap II Ds. 5/04/S, a przy szczególności obejmujących zeznania świadka Grzegorza Walenciaka (… ) poprzez ujawnienie protokołów przesłuchań wskazanego świadka zawierających zawilosci służbową”.

Zdaniem prokuratury, pisząc razem sposród Grzegorzem Indulskim artykuł [,, Brat swojego brata”,,, Wprost”, nr 24/2006 (1227)] na temat jak Sławomir Miller, przyrodni brat byłego szefa rządu, wyłudził milion złotych od momentu paliwowych baronów powołując się na wpływy wśród polityków SLD, mogłem mieć wbrew prawu dostęp do tajemnic śledztwa.

Źródłem ludzi tajemnic są – według prokuratora a mianowicie protokoły wraz z czterech przesłuchań świadka Grzegorza Walenciaka

Grzegorz Walenciak – Krzysztof Baszniak – Sławomir Miller

Okazuje się, że Grzegorz Walenciak wedlug rozmowie, którą przeprowadziłem wraz z nim po czerwcu ub. r. wedlug zatrzymaniu poprzez CBŚ Sławomira Millera, sporządził – jak wynika z pisma prokuratora do sądu -,, notatkę urzędową”. Prokuratura wszczęła w tej bazie śledztwo, chociaż jak wynika z uzasadnienia wniosku na temat zwolnienie moja osobe z tajemnicy dziennikarskiej, bóg wie nawet, czy,, ustalenia jak i równiez informacje przy nich (protokołach przesłuchań Walenciaka – przyp. mój) zawarte zostały uzyte przez jego (Jarosława Jakimczyka – przyp. mój) do sporządzenia materiału prasowego”.

Zwolnienie mnie wraz z tajemnicy służbowej zmierza- jakim sposobem wynika wraz z wniosku prokuratury zatwierdzonego za posrednictwem sąd a mianowicie do,, ustalenia, czy w/w materiał był następnie opublikowany” oraz stwierdzenia,, przyczyn zaciekawienia się poprzez niego (Jarosława Jakimczyka a mianowicie przyp. mój) okolicznościami wskazanymi w notatce urzędowej sporządzonej przez Grzegorza Walenciaka (… ) daty od której zaczął zbierać w/w materiał prasowy; – miejsca, czasu i publikacji w/w materiału prasowego; a mianowicie miejsca jak i równiez czasu kontaktu z Grzegorzem Walenciakiem oraz przebiegu rozmów pomiędzy nimi: – ustalenia skąd posiadał numer komórki Grzegorza Walenciaka; – ustalenia czy widział i posiadał protokoły (… ) protokoły przesłuchania w charakterze świadka Grzegorza Walenciaka”.

Sąd pozwolił mi jedynie nie ujawniać prokuratorowi, kto, dokad i kiedy udostępnił mnie te protokoły bądź przekazał mi dane w nich zawarte. Do ujawnienia tego można byłoby mnie zmusić jedynie w sytuacji, gdyby chodziło o przestępstwa przeciwko ludzkości, bezpieczeństwu, obronności, integralności terytorialnej i niepodległości Polski, atak na prezydenta RP, szpiegostwo, terroryzm jak i równiez wzięcie zakładników.

Wydając więc postanowienie o częściowym zwolnieniu mnie z tajemnicy dziennikarskiej sąd zachował się jakby chciał mieć ciastko i zjeść ciastko albo też, by sięgnąć po rózne porównanie, oddać cezarowi co cesarskie, a Bogu – co boskie.

Salomonowe niejako stanowisko sądu nie zadowoliło żadnej wraz z stron. Oraz prokuratury, która przede wszystkim chciała wiedzieć, kim był mój informator, ani mnie, który zgodnie z przysługującym mi uprawnieniem złożyłem zażalenie.

Autor wydaje sie pracownikiem TVP