Internet. KE proponuje nowe przepisy ws. publikowania linków  Media

Temat: Internet

  • Globalny zestawienia prędkości internetu. Polska zaliczyła awans, ale do podium mamy daleko
  • Koniec piractwa, czy cenzura w internecie? Emocje wokół propozycji reformy prawa autorskiego
  • "Ojciec internetu" ostrzega: masz zdjęcia, dzięki których ci zależy, wydrukuj je
  • Koniec internetu jaki to znamy? Kontrowersyjna decyzja na temat neutralności sieci
  • Luka przy zabezpieczeniach WiFi. Narażeni użytkownicy na całym świecie

Komisja Europejska przedstawiła wzór zmiany ochrony praw autorskich i wywołała tym danym gorącą dyskusję. Eksperci mogą mieć zastrzeżenia do proponowanych regulacji ws. publikowania linków sieciowych. Projekt zakłada zakaz umieszczania w linkach odsyłających, np. do artykułów w sieci, zdjęć, a nawet wyrazów pochodzących z tekstu, aby chronić prawa autorskie. - Zostanie zachwiana podstawa działania internetu, którą jest podlinkowanie - alarmuje platforma Startup Poland.

Jedną z kluczowych zmian, jakie we wrześniu przedstawiła Komisja, jest wprowadzenie nowego prawa, tzw. prawa pokrewnego (ancillary copyright) dla wydawców prasowych, jacy po raz pierwszy zostali prawnie uznani za podmioty prawa autorskiego.

Zdaniem Komisji zapewni to wydawcom lepszą pozycję przy negocjacjach w sprawie korzystania z ich treści, m. in. przedruku lub dystrybucji albumów tematycznych przez serwisy internetowe. Przyda się to do zwalczania piractwa, treści np. nie zaakceptować będą w niekontrolowany środek krążyły po sieci.

Dodatkowe opłaty

Minister cyfryzacji: rejestry państwowe mają być odporne na ataki hakerów

Zdaniem przeciwników kontroli nowe prawo da przede wszystkim wydawcom możliwość ściągania dodatkowych opłat za redagowanie nawet krótkich fragmentów zdań w internecie, np. poprzez wyszukiwarki lub tzw. agregatory wiadomości, czyli witryny zbierające i udostępniające nagłówki artykułów (jak m. in. Yahoo News). Projekt został obecnie nawet ochrzczony mianem "podatku od linków".

- Nowoczesne media społecznościowe, np. Twitter czy Facebook, mechanicznie załączają do linków podgląd artykułu. Zwykle jest to miniaturka załączonego do materiału zdjęcia lub dołączonych kilka linijek tekstu. Wydawcy często wręcz współpracują z platformami społecznościowymi, żeby zoptymalizować design linków odsyłających do ich treści - wiadomo, iż więcej osób kliknie w link, który zawiera fotografia lub fragment artykułu, zatem to korzystne dla obu stron - mówi niemiecka europosłanka Julia Reda spośród Partii Piratów.

Hiperlinki wyjąwszy informacji

To jednak dzierży się zmienić. I wbrew że komisarz UE ds. gospodarki cyfrowej i systemu społecznego cyfrowego Guenther Oettinger niejednokrotnie zapewniał, że "nowe prawo nie zabiorą internautom możności linkowania do tekstów", wówczas zdaniem ekspertów tylko frakcja prawdy.

- Rozporządzenie Komisji to bezpośredni napad na hiperlinki. Komisarz informując o tym, że nowe rozporządzenie nie zakaże hiperlinków, ma na myśli wówczas, że owszem, będzie możemy zamieszczać linki w sieci. Pod warunkiem, że adres URL strony nie stanie się zawierał żadnej informacji na temat artykule, do którego odsyła. I dopiero takie "ogołocone" linki, pozbawione tytułów, co więcej pojedynczych wyrazów, które mogłyby wskazywać na treść, pozostaną dopuszczalne. W przeciwnym razie opublikowanie nawet fragmentu treści bez zgody wydawcy będzie naruszeniem przepisów autorskich a mianowicie mówi europosłanka Reda.

Według Redy, nowe prawo mogą szybko obrócić się przeciwko wydawcom. Pozbawione fotek i treści linki staną się mniej atrakcyjne, zaś przez to mniej pomocne, a wydawcy szybko zdadzą sobie sprawę z odpływu czytelników trafiających do wymienionych przez media społecznościowe.

Nielegalne strony

Nowe prawo ma dotyczyć wszystkich paragrafów prasowych publikowanych na powierzchni ostatnich 20 lat.

- Proszę sobie przedstawić prywatną stronę internetową, gdzie ktoś zbiera artykuły o śmierci księżnej Diany w 1997 roku. Jeśli w tej chwili linki zawierać będą nagłówki tekstów, do których odsyłają, a tak zazwyczaj jest, to ta strona będzie niedozwolona - dodaje Reda.

Uwolnić wiadomości. Rząd organizuje pierwszy przy historii polski hackathon

Prawnicy uspokajają jednak, że typowi internauci nie ponosiliby kar za zamieszczanie, np. w Facebooku, linków w "starej formie", zawierających nagłówki.

- Wydawcy mogą się jednak upomnieć o podlinkowane treści i nakazać użytkownikowi usunięcie linków ze strony www - mówi anonimowo pewien z prawników.

Inicjatywy internetowe

Nowe prawo ma możliwość jednak utrudnić funkcjonowanie mnóstwo inicjatyw internetowych.

"Przede wszystkim zostanie zachwiana istota funkcjonowania internetu, którą wydaje się linkowanie. Przykładowo, jeśli bloger wstawi na swoim blogu linka, z którego pobierze się jakaś publikacja, wówczas przy obowiązywaniu prawa pokrewnego dla wydawców i deficytu odpowiedniej płatnej licencji wynegocjowanej z wydawcą, jego funkcjonowanie nie będzie już legalne. Zaciągnięty przez system adres do tekstu podający źródło publikacji, autora itd. już nie wystarczy, trzeba zostanie mieć zgodę i opłatę na rzecz "wydawcy", czyli tego, kto umieścił tenże artykuł w sieci. Przedłożenie prawa pokrewnego wydawców utrudni funkcjonowanie wielu inicjatyw, jakim sposobem chociażby popularnej Wikipedii" - tłumaczy na swojej stronie www Startup Poland, platforma zrzeszająca polskie startupy, czyli młode, innowacyjne firmy.

Europosłanka Reda alarmuje ponadto, hdy jeśli forsowane przez Komisję przepisy wejdą w żywot, to zaburzy to swobodę komunikacji serwisie randkowym.