Amerykańska wyszukiwarka Bing zablokowana po Chinach

Kolejna ofiara chińskiej cenzury. To amerykański koncern

Wyszukiwarka Bing, produkt amerykańskiego Microsoftu, została zablokowana w Krajach. To kolejny po Facebooku, Google'u, WhatsAppie, Instagramie, Yahoo czy Twitterze zagraniczny produkt, któremu odmówiono możliwości operowania na chińskim rynku.

Informacje o blokadzie przeglądarki Bing pojawiły się 23 stycznia. Potwierdził je koncern Microsoft, twórca produktu. Wyjaśnień nie udziela na wypadku chiński urząd zajmujący się bezpieczeństwem internetu. Microsoft doświadczył już wielu trudności w związku z utrzymaniem obecności w Chinach. W 2014 roku do czterech biur koncernu weszła chińska policja. Trzy lata później Amerykanie musieli zgodzić się w współpracę z partnerem wspieranym przez Pekin, by wręczać Chińczykom oprogramowanie Windows 10 w wersji zaaprobowanej poprzez państwo.

Narzuconym partnerem została Chinese Electronics Technology Corporation, dostawca sprzętu INFORMATYKĄ dla chińskiej armii, główny producent technologii monitorującej mieszkańców prowincji Xinjiang uznawanej przez partię za siedlisko separatyzmu. Od kilku miesięcy środowiska informują o zaostrzaniu się presji wywieranej na muzułmańską społeczność Ujgurów mieszkających po zachodniej prowincji Chin, Xinjiangu. Uważa się, iż nawet milion osób może stać się przetrzymywany na polecenie Pekinu przy zamkniętych ośrodkach porównywanych do obozów pracy w planach przymusowej reedukacji.

Klon na klonie

Chiny znane są z klonowania zagranicznych wyrobów. Za króla internetowych podróbek uważa się Wang Xinga. Choć ma dopiero 39 lat sklonował w Krajach Facebooka (jako Xiaonei, następnie Renren), Twittera (nazwanego Fanfou), by wreszcie skupić się dzięki podróbce Groupona (Meituan) skrzyżowanego z odpowiednikiem serwisu Yelp (Dazhong Dianping scalony spośród firmą Wanga w 2015 roku).

Większość liderów obecnej sceny startupowej oraz firm z branży IT, które zdążyły zadebiutować dzięki giełdach, to mniej bądź bardziej udane kopie bądź kolaże serwisów, gdzie jesteśmy przyzwyczajeni na Zachodzie.

Dobrego klonu nie dorobila się jeszcze w Krajach wyszukiwarka, którą możnaby stało się porównać do Google'a. Chińczycy stworzyli Baidu, jednak mimo niekwestionowanej pozycji lidera, stale pozostawia ona wiele do odwiedzenia życzenia. Wyniki wyszukiwań otrzymywanych w Baidu były niejednokrotnie krytykowane przez internautów. Zarzuca się im nadmierne epatowanie reklamami oraz uzależnienie od momentu treści sponsorowanych. W wyniku tegoż procederu pod adresem Baidu na przestrzeni ostatnich latek pojawiły się zarzuty o doprowadzenie do śmierci chorych, jacy nie byli w stanie uzyskać od wyszukiwarki odpowiednich informacji o rzetelnych placówkach opieki medycznej. W riposty na taki największy kryzys wizerunkowy w 2016 r. prezes Baidu, Robin Li apelował do pracowników na temat dołożenie starań o wikt zaufania użytkowników, bowiem w przeciwnym razie wyszukiwarka może zniknąć z rynku w ciągu 30 dzionki.

Foto: VCG / Getty Images Robin Li na tle logo wyszukiwarki Baidu

Baidu wciąż pozostaje liderem z 70 proc. udziału w rynku, a pozycja konkurencyjnych wyszukiwarek jak Shenma, 360 i Sogou znajduje się w jego cieniu. Ingerencji chińskiej cenzury a także wywiadu doświadczył na samemu także Google. Z uwagi na podejrzenia wykradania tajemnic technologicznych koncern wycofał się z Chin w 2010 roku i do tej pory tej produkty pozostają niedostępne dzięki terenie Chin kontynentalnych. Po sierpniu 2018 roku międzynarodowe media obiegła sensacyjna wiadomość o planach powrotu Google do współpracy z chińskimi władzami. Na rynek chińszczyzna miała powstać specjalna wyszukiwarka internetowa nazywana roboczo "Project Dragonfly", którą wyposażono by we wszystkie wymagane przez cenzurę ograniczenia. Działania zostały zawieszone po licznych protestach podwładnych Google, którzy nie chcieli przykładać ręki do zastrzeżenia wypowiedzi w Państwie Środeczka.

Foto: China News Service / Getty Images Robin Li na jakiejś z imprez pod patronatem Baidu

Przed informacją na temat zablokowaniu Bing w chińskiej sieci popularność zdobył szkic Fang Kechenga, byłego dziennikarza i blogera. 22 stycznia opublikował na swoim opisie na WeChacie tekst zatytułowany "Wyszukiwarka Baidu nie żyje". Fang zarzucił po nim chińskiemu liderowi nieskuteczność i świadome odsyłanie służące do treści tworzonych jedynie przy wewnętrznym serwisie. Wyszukiwarka Baidu odparła zarzuty, zapewniając, iż jedynie jedna dziesiąta treści odsyła do jej wyrobów.

Ogrody za murem

Fang określił nieskuteczność Baidu jako kolejny z "zamkniętych murem ogrodów" pojawiających się w chińskim internecie. Liderzy rynku, zarówno obecni na przedtem dłużej, jak Baidu bądź Tencent oraz nowoprzybyli jak na przykład Bytedance, koncentrują się na tworzeniu ograniczonych baniek społecznościowych, skupiając się na pokazywaniu użytkownikom korzyści z przesuwania życia do świata komputerowego niż do oferowania jemu przydatnych w rzeczywistości rozwikłań. "Baidu nie jest obecnie miejscem do wyszukiwania esencji w chińskim internecie, poniekąd wewnętrzną wyszukiwarką treści danego Baidu" - stwierdził Fang w eseju, który przy ciągu doby po albumów tematycznych przeczytało ponad milion osób. Microsoftowy Bing określił w charakterze ofiarę chińskiego rządu, który to nie tylko poszedł dzięki znaczne ustępstwa w ramach cenzurowania treści, ale także został w efekcie zablokowany odgórną decyzją rządu. Również brytyjski dziennik "Financial Times" oznacza blokadę Binga zleconą przez Pekin.

Tekst na temat śmierci Baidu przytaczał problemy związane z wyszukiwaniem danych na 10 popularnych tematów. Fang przeprowadził swój sprawdzian na hasłach: PKB Chin w 2019 roku, brexicie, zamknięciu amerykańskiej administracji (government shutdown), Trumpie, Dżamalu Chaszodżdżim (saudyjskim dziennikarzu zamordowanym w konsulacie w Stambule przy 2018 roku), śwince Peppie (popularną wśród młodych Chińczyków postaci z kreskówek, którą Pekin w 2018 roku kalendarzowego uznał za wywrotowy symbol), sztucznej inteligencji, kupowaniu biletów na szybką kolej i poradach o pisaniu pracy zaliczeniowej.

Wyszukiwanie przeprowadził w trybie incognito, by nie efekty nie były uzależnione od czasu jego indywidualnych preferencji zbieranych przez wyszukiwarkę. Najwięcej zawartości uzyskiwanych w wynikach wyszukiwania Baidu należało do produktu o nazwie Baijiahao, agregatorze treści utworzonego przez chińską firmę w 2016 roku kalendarzowego. Z Baijiahao korzysta obecnie 1, 9 mln osób. Najpopularniejszy obecnie w Chinach komunikator i aplikacja od wszystkiego, WeChat ma miliard użytkowników.