Francja wzmaga niepokój inwestorów przy Europie

Grecja? Włochy? Zapomnijcie. Teraz głównym zmartwieniem Europy wydaje się być Francja

Polityka rządziła rynkami w 2016 r. Całokształt wskazuje na to, iż w tym roku będzie podobnie. W centrum uwagi inwestorów przy dalszym ciągu pozostaje wznosząca fala popularności partii populistycznych w Europie, nastawionych na rozluźnienie powiązań z Brukselą i demontaż strefy €. Liderką przemian jest Marine Le Pen. Każdy jej sukces odczytywany jest jako wzrost niepewności, a Francuzi już za to becelują.

Marine Le Pen, przywódczyni Frontu Narodowego, potrzebuje m. in. opuszczenia przez Francję strefy euro a także gruntownej przemiany struktur unijnych. Francuzka nie przebiera w słowach i pnie się w sondażach prezydenckich, co coraz bardziej trapi zagraniczne rynki. A wybory do Pałacu Elizejskiego tuż, tuż. Pierwsza tura przewidziana jest na 23 04. Druga na 7 maja.

Francja wzmaga lęk inwestorów w Europie

Zgodnie z ostatnimi sondażami francuskiej firm Opinionway, szanse na uzyskanie największej liczby głosów przy pierwszej turze ma naturalnie Le Pen (27 proc. ). Na kolejnym miejscu plasują się Emmanuel Macron i Francois Fillon (oboje z wynikiem dwadzieścia proc. ).

- Pomimo przewagi w krytycznej turze przewodnicząca Frontu Narodowego powinna w drugiej turze przegrać niezależnie od tego, czy znajdzie się przy niej razem z Macronem, czy Fillonem. W głównym przypadku szanse na wygraną kontrowersyjnej kandydatki wynoszą 42-58, w drugim 44-56 - pisze Roman Ziruk z przedsiębiorstwa Ebury.

Niemniej, jak podkreśla ekspert, zwiększające się ryzyko związane z rosnącym prawdopodobieństwem wygranej Le Pen powoduje wyraźne ruchy na rynku obligacji. Spread pomiędzy 10-letnimi obligacjami rządowymi Niemiec i Francji wzrósł do odwiedzenia 85p i jest dziś największy od lipca 2012 r.

Oznacza wówczas, że inwestorzy każą sobie płacić znacznie więcej za pożyczanie pieniędzy rządowi Francji niż Niemiec. Dywanom wyższa nieufność rynków do odwiedzenia danego kraju, tym obligacje rządowe są tańsze (czyli wzrasta ich rentowność). I Francuzi już w tym momencie muszą płacić cenę zbytnio sukcesy skrajnie prawicowej liderki.

"Efekt Le Pen jest przesadzony"

Minorowe nastroje udziałowców próbuje z kolei odczarować ekonomista Christopher Dembik, Francuz pracujący obecnie w duńskim Saxo Banku. Według jego "obawy o Francję są przesadzone i bazują dzięki niezrozumieniu francuskiego systemu politycznego".

Wiele analiz niedawnych wyborów kantonalnych i gminnych wskazuje, że wyborcy najczęściej unikają popierania kandydatów lub list wystawionych przez Front Narodowy.

Biorąc to pod uwagę, jest mało prawdopodobne, że Le Pen uzyska tak duże poparcie, aby zdobyć ponad 50 proc. głosów w pozostałej rundzie wyborów (przynajmniej w 2017 r. ).

Tak więc "efekt Le Pen" jest jego zdaniem zbyt nadmuchany na rynkach. Jak wskazuje analityk Saxo Banku, należy wziąć w takim razie pod obserwację trzy inne czynniki, które tłumaczą rozszerzający się spread obligacji Francji jak i również Niemiec.

Dembik pisze, że koszty pożyczkowania Paryża będą nadal rosnąć, bez względu na to, jaki zostanie kolejnym prezydentem nad Sekwaną. Dlaczego? Oto trzy powody:

1. Powrót inflacji na globalnym poziomie, związany ze wzrostem cen surowców (+ 9 proc. w styczniu 2017 wobec stycznia 2016) oraz wyjściem z sytuacji Chin z deflacji we wrześniu 2016 r.

2. Różna sytuacja gospodarcza we Francji i Niemczech. W pewnym sensie zwiększający się spread rentowności francuskich obligacji może być postrzegany jako powrót do normalnych rządów.

3. Ostatnim elementem, który jest pomijany, jest, według Dembika, potężniejsza selektywność ze strony inwestorów zagranicznych, niezwiązana ze zbliżającymi się wyborami we Francji. Od listopada 2016 japońscy inwestorzy silnie preferują Bundy, ale przez duża liczba 2016 r. preferowali francuskie obligacje.

Wyjście Francji ze strefy euro to byłby kataklizm

Tak czy w inny sposób, program Marine Le Pen (czyli m. in. powrót do franka) jest brany przez inwestorów całkiem dzięki serio. Ekonomiści nie pozostawiają jednak złudzeń - rozwiązanie Francji ze strefy € miałoby bardzo negatywne skutki dla jej gospodarki i dla społeczeństwa. Jak zaznaczają, trudno nawet oszacować masa przewidywanych strat.

Podkreślają, że zanim wprowadzono € we Francji, jej gospodarka była uzależniona od pozycji dolara na światowych rynkach i cen ropy naftowej. To była nieustająca huśtawka. Wprowadzenie euro zapewniło względną stabilizację gospodarki.

Ostatnie dane o lutowym wskaźniku PMI dla francuskiego przemysłu były gorsze aniżeli w styczniu i wyniosły 52, 3 pkt. Znacznie lepiej radził sobie zestawienie PMI dla usług. Tu odnotowaliśmy wyraźny wzrost wraz z 54, 1 do 56, 7 pkt. Znacznie powyżej oczekiwań.

Tagi: Republika francuska Unia Europejska Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Wydawane komentarze są prywatnymi poglądami Użytkowników. Aby zgłosić wykroczenie – kliknij w adres „Zgłoś Facebookowi” przy wybieranym poście. Regulamin i maksymy obowiązujące na Facebooku mieszczą się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Polecamy

  • Piotr Kuczyński: "Jestem wściekły. Zmieniłem zdanie o likwidacji OFE. W jeszcze gorsze"

  • Jeśli ktoś spóźnił się ze złożeniem PIT, być może uniknąć kary. Wystarczy aktywny żal

PROMOCJI Koniec bloku reklamowego

Afera GetBack

  • Trigon TFI zmienia nazwę po aferze GetBacku

  • Afera GetBacku. Gerda Broker próbuje uciec spod topora

  • Afera GetBack. Twórca Altus TFI usłyszał nowe zarzuty

  • Zatrzymano byłego prezesa Koncepcja Banku i kilkunastu zatrudnionych. Chodzi o aferę GetBack

Notowanie