Debata przed referendum w sprawie Brexitu

Debata na tydzień przed referendum. Brexit coraz bardziej realny

Gdyby Alfred Hitchcock zmartwychwstał, by nastawić polityczny dreszczowiec, wymyśliłby Brexit. Politykiem wbijającym nóż po plecy Europie byłby Boris Johnson, etatowy uczestnik debat przed referendum. Także naszej wczorajszej.

W Town Hall, auli w sercu siedziby Google w londyńskim Soho, starli się wraz z nim we wtorek wieczorem były szkocki premier, narodowiec Alex Salmond. Polityczny mecz był dostępny na energicznie na YouTube i stronie internetowej “Daily Telegrapha”. Nie był to może finał €, ale te 90 minut było równie zacięte.

Dżentelmeni mieli do pomocy dwie inteligentne panie: konserwatywną minister pracy, Priti Patel i gwiazdę Partii Robocie, posłankę Liz Kendall, rywalkę Jeremy’ego Corbyna.

Lew kontra pająk

Słynący z uporu i sprytu Salmond, jak pająk (to jego zabawne przezwisko w Szkocji) zaganiał Borisa raz po raz do rogu. To jednak Johnson zwyciężył.

Najbardziej błyskotliwy polityk konserwatywny łapie oddech dzięki ostatniej prostej. Johnson wykonuje się znowu modny na długim okresie, gdy osoby wstydzili się go zalecać (po tym jak po końcu lutego zdradził szkolnego kolegę Camerona przechodząc do odwiedzenia obozu Brexit). Ta świeża popularność Borisa przesądziła na temat wyniku kolejnej debaty.

Foto: David Rose/The Telegraph/AFP Photo / East Wiadomość Boris Johnson, były mer Londynu, znów zyskuje dzięki popularności

W siedzibie Google, słynącej z futurystycznych wnętrz, pytania zadawali goście przy studio, dziennikarze Huffington Post oraz internauci. - Mój pradziadek przyjechał z Turcji do Wimbledonu i odrzucić chcę wcale hamować imigracji, ale musi ona posiadać swoje granice. W przeszłych roku przyjechało do naszej firmy bez żadnej oferty roboty 77 tys. imigrantów - mówił Johnson wymachując swoją słynną czupryną blond (niedawno przyznał się, że ją farbuje).

- Imigracja to nie jest niemoc. Od niej są zależne wyniki gospodarki - kontrowała Liz Kendall. Alex Salmond przypomniał, że po wielu rejonach Szkocji dotkniętych przez kryzys krąży widmo emigracji. - To o sporo gorsze od imigracji! a mianowicie przekonywał.

Foto: David Rose/The Telegraph/AFP Photo / East News Alex Salmond, były premier Szkocji, bez nerwów, ale skutecznie kontrował Johnsona

- Brakuje pieniędzy przy służbie zdrowia. Kobiety przy ciąży są odsyłane od szpitala do szpitala - atakowała imigrację Patel. - To zwłaszcza dlatego, że wasz konserwatywny rząd tnie środki pieniężne dla służby zdrowia, a nie dlatego, że łoża zajmują rodzące imigrantki a mianowicie punktowała Kendall.

I tak bez pardonu jak i również bez żadnej przerwy, jednak z angielską kulturą, przez ponad 90 minut.

Znany z dowcipnych powiedzonek Boris Johnson znowu zbierał największe brawa. Można stało się jednak wyczuć, że wielka część publiczności z szacunkiem słucha trzeźwego, pragmatycznego Szkota Salmonda: Brytyjczycy to narodowość pragmatyczny do szpiku kości - natomiast Brexit to skok w nieznane, czynność mało angielska.

Gdyby głosy po referendum oddali goście owego studia, to być może o pół albo ćwieć długości wygraliby przeciwnicy Brexitu. Tylko czy tak będzie w przyszły czwartek, 23 czerwca?

W tejże debacie padło wiele analizowań ludzi zaniepokojonych Brexit. Lub runą ceny mieszkań? Czy stracimy prawa pracownicze? Które to będzie bezrobocie?

Johnson i Patel starali się przekonywać, że Brexit nie zaakceptować wywoła kryzysu w finansach państwa ani spadku PKB. Był to nazbyt różowy obrazek i widzowie sprawiali wrażenie nieprzekonanych.

Salmond i Kendall przypominali, iż problemem jest nie tyle Unia co konserwatywny rząd tnący zasiłki dla najuboższych, a kryzys po Brexicie - ich zdaniem a mianowicie będzie dotkliwy: gospodarka straci 20-40 mld funtów i wpadnie w recesję. I tego jednak nie kupowała do końca publiczność w Google znieczulona jak widać na wieczne strachy na lachy, które uprawia obóz “Remain”.

Prostowanie bananów

- Kilka lat temu napisał pan książkę pełną podziwu dla Unii, teraz ją krytykuje. Nie wierzę osobom pana pokroju grającym tylko własną polityczną grę - zarzuciła “Borysowi” jedna z uczestniczek dyskusji w Town Hall. Ale ten wcale odrzucić dawał za wygraną.

- Kiedyś była inna Unia. Od jakiegoś czasu wiemy, że to biurokratyczna maszyna pracująca nad Stanami Zjednoczonymi Europy, to teren gospodarczej zapaści, któremu dorównuje tylko Antarktyka, to miejsce gdzie rodzą się dziwaczne reguły i przepisy tego typu jak ten o kształcie bananów - grzmiał zostały mer Londynu.

- Czyli wyjdziemy ze społeczności 500 mln mieszkańców wraz ze względu na bananową dyrektywę? - kpił Salmond.

Kiedy Johnson przedstawiał dane statystyczne Banku Anglii, Salmond spytał go wprost: Czy wcale czytał pan ten meldunek? Kiedy padła odpowiedź negatywna, metodyczny Salmond wyjaśnił, iż przestudiował go dokładnie. Okazało się wówczas, że Johnson zawyżył na swoją korzyść dane statystyczne i to parokrotnie!

Odmierzone ciosy Salmonda i jego polityczne kuksańce okazały się niezłą taktyką. Johnson jest jednak ulubieńcem tłumów. Widzom zapadły bardziej w pamięć swoim fajerwerki, takie jak ta fraza o członkostwie Turcji w Unii. - Popieram to, ale pod warunkami, że my wyjdziemy z Unii, zanim oni do odwiedzenia niej wejdą! - szydził były mer Londynu.

W XXI wieku nie wystarczy mieć rację, trzeba ją sprzedać tak, żeby zachwycić niezdolnych do dłuższego skupienia uwagi telewidzów. Chociażby zakładając na chwilę czapkę błazna. Johnson się tegoż nie wstydzi.

Salmond i Kendall parę razy mówili, że samotna Wielka Brytania poza UE niewiele zdziała na światowym branży, że lepsze "deale" osiąga już dziś, grając przy drużynie Unii. Zabrakło dywanom jednak barwnego języka jak i również emocji.

Wynik dyskusji w Google, dość ważnej w całej serii dysputy przed referendum 23 czerwca, to niedobra wiadomość na rzecz Davida Camerona. Tym więcej, że czyta w czasopismach coraz gorsze sondaże.

W weekend “The Independent” przyznał sympatykom Brexit aż dziesięć proc. przewagi. We wtorek, jedna ankieta podarowała jego zwolennikom siedem procent a druga jednoprocentową wygraną.

Kilkanaście procent Anglików wciąż nie wie, jakim sposobem zagłosuje, ale nikt nie ma już wątpliwości: po miesiącach przewagi zwolenników Unii widmo Brexitu krąży nad Anglią.

Spór o Europę podzielił całe rodziny, skłócił małżeństwa i poróżnił kumpli. - Niezależnie od efekcie będziemy musieli zadbać, by według 23 czerwca scementować po raz kolejny nasze społeczności - mówiła Liz Kendall, podczas dyskusji w Soho.

BeLeave in Britain?

Wyczuwając nowy trend do rozwodu z Europą, Brexit został poparty przez tabloid Murdocha “The Sun” - to gazeta, która od zawsze umie trafnie obstawiać (i kreować) zwycięzców. Na pierwszej witrynie dała wielki, mocny tytuł: “BeLeave in Britain”. Przejrzysta gra słów umiejętnie gra na patriotyzmie, sprytnie łączy wiarę w Brytanię z wyjściem z Świata.

Jedyny dobry wiadomość dla zwolenników Unii wówczas przebudzenie lidera laburzystów całkowicie lewicowego Jeremy’ego Corbyna. Do tej pory dużo wskazywało na to, że Brexit jest mu niewzruszony, byle tylko dać przy kość Cameronowi i rozsadzić jego partię. Teraz dziadek pan stojący na czele Partii Pracy zaczął nareszcie wzywać do głosowania przeciwko wyjściu z Unii. Ma możliwość to być o sporo za mało i zbyt późno. Ale zawsze coś.

W niektórych rejonach kraju przybyła jedna siódma ludności. Przez ostatnią dekadę do Wielkiej Brytanii ściągnęły dwa miliony imigrantów. Z brakiem nich nie byłoby gospodarczych sukcesów, ale z nimi kraj zaczął się zmieniać nie do poznania. Dla dużej liczby Brytyjczyków stał się obcy, chaotyczny, bo w dużej liczby rejonach zabrakło funduszy w nowe szkoły, szpitale i przychodnie.

Imigrancki szok wywołał niezwykłą, największą od czasu wojen napoleońskich falę ksenofobii, zrozumiałą być może w konserwatywnym społeczeństwie, w którym co ósma, może co siódma osoba to przesiedleniec. Co powiedzielibyśmy gdyby nam Polakom przyszło zmierzyć się z takim wyzwaniem w Warszawie, Krakowie i Poznaniu?

Brytyjczycy - sądząc z rozmów i precli - zaczęli odnosić wrażenie, że topi się pierwotnego kultura, an elita polityczna nie reagowała albo robiła niewiele. Dotknęło to też zwykłych, prostych ludzi. Spadały stawki godzinowe, tracili robotę, a w gazetach czytali o wzroście PKB. Przewrót przeciwko elitom zmienił się w antyunijną rewoltę. Bruksela stała się kozłem ofiarnym.

“Niczym kiedyś Rzym, komuniści spiskowcy w Ameryce i międzynarodowe Żydostwo Unia stała się czymś w wariantu spisku przeciwko nam Brytyjczykom” - pisał z goryczą w “The Times” znawca polityki tego kraju, Matthew Parris (głosujący za pozostaniem w Unii).

Podczas wtorkowej debaty w londyńskiej siedzibie Google na wielkim ekranie przedstawiono też rezultaty badań w wyszukiwarkach. Najpopularniejszy polityczny lider na ostatniej prostej przed referendum? Wówczas zupełnie nie Borys Johnson wyłącznie Nigel Farage, szef Partii Niepodległości UK, jowialny facet z kuflem piwa, dość cienki demagog obiecujący przymknięcie granic, a potem odbudowę brytyjskiej dumy i świetności.

W wyborach w 2010 r. do Izby Gmin Farage nie zdobył nawet mandatu, większe poparcie zyskali pewniacy - laburzyści i konserwatyści. W referendum jest inaczej, liczy się każdy głos - odrzucić ma tu sztucznie zabezpieczających politycznych potentatów okręgów jednomandatowych (wszystkie głosy bierze zwycięzca).

Choć do niedawna przy to do końca odrzucić wierzyłem, mówiłem parę razy, że to nierealne - dziś gotów jestem siłą rzeczy zjeść żabę (a poniekąd nadgryźć jej udko, bo pozostałość nadziei pozostał): Brexit jest zupełnie realną możliwością. O wyniku głosowania zdecyduje być może kilkadziesiąt tysięcy głosów!

To głosowanie trzymać stanie się w napięciu do finiszu, do ostatniej godziny Europę i świat. Niczym dreszczowiec Hitchcocka.

Jak wówczas ktoś gdzieś napisał, Ogromna Brytania stała się więcej wyspą: wkrótce może stanowić gorzej - Albion może odpłynąć z Unii jak i również zniknąć gdzieś na horyzoncie. Choćby przez kilka latek wszyscy mieli na tym stracić. Choćby w końcu nadeszło tego wszystkim żałować. Polityka to emocje. Nawet w przypadku tak ponoć chłodnych Wyspiarzy.

Tagi: Brexit referendum Wielka Brytania Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” obok wybranym poście. Regulamin jak i również zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Polecamy

  • Piotr Kuczyński: "Jestem wściekły. Zmieniłem zdanie o likwidacji OFE. Na jeszcze gorsze"

  • Jeśli ktoś spóźnił się ze złożeniem PIT, może uniknąć kary. Należy czynny żal

REKLAMY Koniec bloku reklamowego

Afera GetBack

  • Trigon TFI zmienia nazwę po aferze GetBacku

  • Afera GetBacku. Gerda Broker próbuje uciec spod topora

  • Afera GetBack. Twórca Altus TFI usłyszał nowe zarzuty

  • Zatrzymano byłego prezesa Idea Banku i kilkunastu pracowników. Chodzi o aferę GetBack

Notowanie