Jak nie zwracać się w stosunku do kobiet w biznesie

Jak nie powinno się zwracać się do pań w biznesie - wskazują założycielki milionowego funduszu VC

"Hej dziewczyny" - to bardzo proste powitanie Clara Brenner widzi na swoim e-mailu co w żadnym wypadku raz na tydzień. Razem z Julie Lein założyła fundusz venture capital Urban Innovation Fund, który dzierży pomagać budować miasta przyszłości. Do zainwestowania mają 22:00 miliony dolarów, każda wraz z nich ma po 33 lat i jak wskazują - żadna z wymienionych nie jest "dziewczyną" oraz "dziewczynką".

UIF ma tylko dwie partnerki - właśnie Clarę Brenner jak i również Julie Lein. Do obu potencjalni współpracownicy czy startupowcy często zwracają się per "dziewczyny" - i wówczas zasadniczy błąd, który popełniają.

Jak nie zwracać się do kobiet przy biznesie

- Nigdy nie nazywaj kobiet, inwestorek, "dziewczynami". Ludzie często się faktycznie do nas zwracają, zaś moje uszy wtedy po prostu bolą. Mówią: "dzięki, dziewczyny, że nas przyjęłyście", tylko dlatego, że we trzy, z naszą asystentką, jesteśmy kobietami - twierdzi Brenner w rozmowie z Business Insiderem.

Jak podkreślają, startupowcy powinni przeznaczać nieco więcej uwagi temu, jak zwracają się w celu kobiet-inwestorów w swoich e-mailach. - Napisanie "hej dziewczyny" nie zabije twoich możliwości, ale na pewno jest odrzucające. Prosisz nas o używane przez nas pieniądze, więc przynajmniej zachowuj się tak, by stało widać, że traktujesz nas poważnie - zaznaczają.

Warto dodać, że startupowcy proszą Brenner i Lein o niemałe kwoty - ich fundusz bowiem pomaga firmom mającym rozwiązywać oficjalne problemy społeczne w miastach. Takie projekty trudno wydaje się sprzedać nawet na niemałym rynku VC w AMERYCE, bo wymagają one wielkich pieniędzy na rozruch, ich rozwój zajmuje sporo periodu, a dodatkowo podlegają wysokiemu ryzyku regulacyjnemu.

Zobacz również: Goldman Sachs zainwestuje w kobiece firmy pół miliarda dolarów

Brenner dodaje w dodatku, że wie, że piszący "dziewczyny" nie zawsze robią to świadomie i że niekoniecznie to znaczy protekcjonalne czy infantylizujące podejście do kobiety, ale to nie zmienia faktu, że w biznesie i roboty "słowa mają znaczenie". W szczególności, że kobiety nadal powinny w miejscach pracy jak i również szeroko pojętym biznesie zwalczać liczne stereotypy oraz radzić sobie z pobłażliwym traktowaniem.

Oczywiście, porada Brenner nie dotyczy tylko sytuacji, w której ktoś zwraca się do inwestorki, jednak ogólnie biznesu i drogi. Tak jak do facetow nie piszemy i nie zaakceptować mówimy "hej chłopcze", naprawdę i nie na obszarze jest "hej dziewczyny" a mianowicie i zresztą nie dzierży żadnego powodu, by służące do kogokolwiek w biznesie się tak zwracać. Niektórzy mogą uznawać taki zwrot zbyt "luźniejszy" lub skracający dystans, ale na pierwszym rejonie w kontaktach zawodowych należy stawiać na profesjonalizm.

Najlepiej ujął to witryna Bustle, kierowany do pań z pokolenia millenialsów:

Dziewczyna to osoba poniżej 18. roku życia, która nadal mieszka se starymi. O ile używasz tego określenia tuż przy zwracaniu się do pracującej kobiety, ignorujesz jej osiągnięcia i umniejszasz jej dojrzałość.