«FT»: gospodarka to słaba strona Rosji i Zachód winien zwiększyć presję na nią  Informacje

Temat: Rosja

  • Wielka inwestycja Gazpromu. Rozpoczęto układanie rur na rosyjskich wodach
  • Sekretarz energii USA chwali Polskę. "Podjęła dobrą decyzję"
  • Spór wokół Nord Stream 2. Media: Gazprom grozi Danii pozwem
  • CIA uruchomiła konto na popularnym portalu społecznościowym. Dwa powody
  • Chcą wprowadzić opłaty za wjazd na "najbardziej krętą uliczkę świata"

USA jak i również Unia Europejska muszą ustalić, jakie sankcje nałożyłyby na Moskwę, gdyby zaatakowała Ukrainę; gospodarka to słaba witryna www Rosji i Zachód winien uzgodnić, w jaki środek zwiększyć presję na tą kobietą - pisze "Financial Times".

Przywódcy NATO często już ostrzegali, że zgromadzenie sił liczących 40 tys. rosyjskich żołnierzy przy granicy z Ukrainą może oznaczać, że Moskwa gotowa jest dokonać inwazji na wschodnie terytoria tego kraju a mianowicie przypomina "FT". Jednak w tej chwili, nie uciekając się do bezpośredniego użycia siły Kreml wciąż wywiera presję w Ukrainę.

Biały Dom znów grozi Rosji sankcjami gospodarczymi

Co zrobi Zachód?

"Nie ma zastrzeżeń, że (prezydent Rosji Władimir) Putin stara się nadszarpnąć rząd w Kijowie, by powstrzymać Ukrainę przed dalszym zbliżeniem z UE albo NATO. Aby to uzyskać Putin stara się rozbić Ukrainę na autonomiczne regiony" - pisze brytyjski kurier.

USA i UE powinny określić szczegółowo, jak mają zamiar zareagować, o ile Kreml będzie nadal starał się zdestabilizować Ukrainę. "Dotyczy to zwłaszcza UE. Państwa unijne, spośród których frakcja jest bardzo uzależniona energetycznie od Moskwy, są ciągle podzielone" w kwestii odpowiedzi na działania Rosji a mianowicie wyjaśnia "FT".

Potrzeba odważnych kroków

"Europejskie rządy i szefowie przedsiębiorstw powinny przyjąć do wiadomości, że stan ten musi się zmienić. Gospodarka jest piętą Achillesa Rosji. Jeśli Putin będzie nadal usiłował zdestabilizować Ukrainę, europejscy liderzy powinny być przygotowani na zastosowanie kary - nawet jeżeli będzie to dotkliwe gwoli gospodarek ich krajów" - apeluje dziennik.