Donald Tusk o dyrektywie o prawie autorskim  Wraz z świata

Temat: Unia Europejska

  • Sekretarz energii USA chwali Polskę. "Podjęła dobrą decyzję"
  • Koniec gorszych produktów dla Młodych polaków? "Podejrzewam, że niewiele się zmieni"
  • Tani jak Kowalski. Eurostat porównał koszty pracy w Unii
  • Unia szykuje rewolucję w przepisach. Dziesięć zakazanych produktów
  • Bruksela nałożyła karę na General Electric. "Dokładne informacje są niezbędne"

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk powiedział w środę dziennikarzom w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, hdy dyrektywa o prawach autorskich to rozwiązanie bezpieczne wraz z punktu widzenia wolności przy internecie.

- Odnoszę wrażenie, że wiele argumentów przeciwko dyrektywie miało koloryt trochę demagogiczny. Według mojej oceny nie są zagrożone wolności w internecie a mianowicie oświadczył Tusk.

Jego zdaniem dzięki nowym regulacjom obrona praw autorskich w końcu doczekała się "może odrzucić idealnych, ale sensownych rozwiązań".

Jak dodał, "istotą sprawy była fundamentalna asekuracja praw autorskich i wydaje się, że podjęto właściwą decyzję". - Ale wiem też wszystkie te niepokoje, emocje, szczególnie młodych ludzi. Wydaje się, że aczkolwiek one są nie do końca dziś uzasadnione a mianowicie wskazał Tusk.

Dyrektywa o prawach autorskich

Parlament Europejski poparł we wtorek unijną dyrektywę o warunkach autorskich. W głosowaniu 348 europosłów było za, 274 przeciw, a 36 wstrzymało się od głosu. Dyrektywę muszą teraz zaakceptować państwa członkowskie Unii Europejskiej.

Przyjęcie dyrektywy oznacza gwoli PE koniec procesu legislacyjnego, który rozpoczął się w 2016 roku. Teraz was członkowskie będą musiały zatwierdzić decyzję Parlamentu w nadchodzących tygodniach. Jeśli państwa członkowskie zaakceptują tekst przyjęty za pośrednictwem europarlament, wejdzie on przy życie po opublikowaniu w dzienniku urzędowym, a w następnej kolejności państwa członkowskie będą posiadały dwa lata na swoim wdrożenie.

"Byliśmy, jesteśmy i będziemy za każdym razem za wolnością w internecie"

Dyrektywa o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. W założeniu dzierży sprawić na przykład, że administratorzy praw autorskich - muzycy, autorzy scenariuszy, twórcy a mianowicie będą mieli możliwość wynegocjowania lepszych umów o honorarium za korzystanie z pierwotnego utworów, gdy są ów kredyty udostępnianie na platformach internetowych.

Kontrowersje

PE napisał po głosowaniu w komunikacie, że YouTube, Facebook jak i również Google News to niektóre z tych największych firm internetowych, na które regulace te będą miały największy wpływ. Wskazał też, że jednocześnie w efekcie wejścia w życie nowych dostosowywania internet pozostanie przestrzenią wolności słowa.

"Dyrektywa, pomimo że wypracowana w drodze mnogich kompromisów, poprawi standardy gwarancji praw autorskich, wzmocni upoważnienia wydawców i polepszy sytuację finansową dziennikarzy. Mając pełną przytomność, że znakomita większość rodzimych eurodeputowanych głosowała przeciw, apelujemy, by wyłączyć temat instrukcje z bieżącej debaty politycznej" - podkreśliły we wtorkowym oświadczeniu Izba Wydawców Prasy a także Stowarzyszenie Dziennikarzy i Wydawców REPROPOL.

Wśród oponentów dyrektywy jest m. in. Google. "Dyrektywa o warunkach autorskich została poprawiona, jednak nadal będzie prowadzić do niepewności prawnej i zaszkodzi europejskim branżom kreatywnym jak i również cyfrowym" - napisał w przesłanym do mediów oświadczeniu rzecznik Google.

Rozczarowania produktem głosowania jest też BEUC, europejska organizacja na co dzień zajmująca się prawami konsumentów. - Pomimo ostrzeżeń, wyrażanych przez naukowców, organy ochrony prywatności, przedstawicieli ONZ i setki tysięcy odbiorców w całej Europie, Parlament Europejski dał zielone nasłonecznienie bardzo niezrównoważonemu prawu autorskiemu. Konsumenci będą musieli wydać konsekwencje tej decyzji. Katalogów obawy zostały wyrażone głośno i wyraźnie, ale posłowie do PE zdecydowali się je zignorować - oświadczyła dyrektor generalna BEUC Monique Goyens.

Przeciwnicy tych regulacji mają wątpliwości, czy przepisy nie będą ograniczały wolności słowa w internecie. Wcześniej Polska, Holandia, Włochy, Finlandia i Luksemburg nie zaakceptować poparły wypracowanego porozumienia w Radzie UE w naszej sprawie.

Te podziały w UE unaoczniła dysputa, które odbyła się krótko przed głosowaniem. Podczas emocjonalnej dyskusji część europosłów opowiedziała się za odrzuceniem instrukcje, inni za jej przyjęciem pod warunkiem usunięcia wybranych artykułów, a część za jej przyjęciem w całości.

Dyrektywa na temat prawach autorskich przyjęta. Komitet Europejska chwali, Google krytykuje

Sporne artykuły

Najwięcej kontrowersji budzą artykuły 11 i 13. dyrektywy, które we wtorek zostały poparte przez PE. Artykuł 13 wprowadza obowiązek filtrowania esencji pod kątem praw autorskich, natomiast artykuł 11 tyczy się tak zwanych praw pokrewnych dla wydawców prasowych (obowiązku płacenia wydawcom za treści udostępniane przez internetowych gigantów).

Na mocy zmian nakazami artykułu 13 nie będą objęte: encyklopedie internetowe, tego typu jak na przykład Wikipedia, archiwa edukacyjne i naukowe a także platformy pasywne (tzw. usługi w chmurze dla indywidualnych użytkowników), platformy w obrębie otwartego dostępu, platformy sprzedażowe jak Ebay czy Amazon i wszystkie platformy, wskazane jest głównym celem nie wydaje się być wejście do treści objętych uprawnieniem autorskim (na przykład strony randkowe), ani ich gromadzenie.

Platformy, których dotyczy artykuł 13, powinny podpisać licencje z właścicielami norm na treści chronione prawem autorskim. Jeśli platforma nie otrzyma takiej licencji, stanie się musiała usunąć treści polecane przez właściciela praw. O ile platforma nie dopełni obowiązków, będzie odpowiedzialna za nieustawowe treści wprowadzane przez odbiorców.

Start-upy będą podlegały mniejszym restrykcjom niż wielkie, od lat działające na rynku firmy internetowe. Regulacjami nie zaakceptować będą objęte też czynności internautów takie jak memy, czy gify.

Artykuł 11 odnosi się do odwiedzenia tego, jakie elementy newsu dziennikarskiego mogą być wydawane przez agregatory treści wyjąwszy konieczności wnoszenia opłat licencyjnych. Regulacje wymagają, by platformy, takie jak na przykład Facebook, płaciły posiadaczom praw autorskich za publikowane poprzez użytkowników treści albo kasowały takie materiały. Wydawcy prasy będą mieli możliwość negocjowania licencji z platformami i agregatorami treści.

Nowe prawo nie dotyczy prywatnego i niekomercyjnego użytkowania opisów prasowych przez indywidualnych odbiorców, nie dotyczy również linków, a wraz z nimi krótkiego wyciągu z materiału. Na mocy przepisów wydawcy mają obowiązek dzielenia się wpływami z nowego uprawnienia z autorami danej publikacji.